Debet wsparcie czy obciążenie?

credit-card-1080074_640Jak sięgam pamięcią, gdy tylko pojawiła się możliwość korzystania z debetu na rachunku w banku, w którym mieliśmy konto, to grzech było nie skorzystać z takiej okazji.

Na początku jak to zwykle bywa wydawało się nam, że to dobry krok z naszej strony, bo mamy dogodny i łatwy sposób na uzupełnienie naszych braków finansowych. Nie na darmo się mówi, że to ”okazja czyni złodzieja”, więc chętnie z tej okazji korzystaliśmy, nie licząc się z konsekwencjami naszych nierozważnych kroków.

Pracowaliśmy w tym czasie oboje z mężem i mieliśmy całkiem fajne dochody, nie potrzebowaliśmy dodatkowych pieniędzy. Ale jak tu nie korzystać z okazji, więc i potrzeby zawsze się znalazły, co wiązało się z zaciąganiem debetu na rachunku bankowym. Dzisiaj wiem, że to nie były potrzeby, tylko zachcianki, które generowały niepotrzebne koszty, ale wówczas o tym nie wiedzieliśmy, więc korzystaliśmy z tych nowoczesnych udogodnień.

Taka sytuacja w naszym życiu trwała kilka ładnych lat, debet na naszym rachunku systematycznie się powiększał, a my ciągle sobie obiecywaliśmy, że w następnym roku to już na pewno się go pozbędziemy. Ale to było tylko pobożne życzenie nie mające odzwierciedlenia w rzeczywistości, a my sami łudziliśmy się, że to się samo jakoś ułoży. Przecież nie jesteśmy tym sami inni może mają jeszcze gorzej więc i my jakoś sobie poradzimy. Niestety nie radziliśmy sobie mimo chęci, debet na koncie nie malał, doszliśmy do kwoty, 7 tys. Może ktoś powie, że to nie dużo, ale nam ta kwota zaczęła ciążyć i chcieliśmy się jaj pozbyć, ale to nie było łatwe nie potrafiliśmy się z tym uporać.

Dlaczego zaczęło to nam przeszkadzać, po prostu zaczęliśmy przyglądać się naszym finansom, jak, gdzie i na co idą nasze pieniądze, dlaczego gdzieś nam uciekają mimo całkiem dobrych dochodów? Pojawiły się takie pytania, bo zaczęliśmy kontrolować nasze wydatki, a tu wszystko czarno na białym było widać, gdzie podążają nasze finanse.

Jak to często w życiu bywa, jak sobie sam nie potrafisz poradzić, to los podsunie ci jakieś rozwiązanie, tak też było w naszym przypadku. Życie jest mądrzejsze od nas i samo przynosi najlepsze rozwiązania nie zawsze po naszej myśli i często bardzo radykalne, ale i najbardziej skuteczne.

W 2010 roku kiedy to wszystko wydawało się dobrze układać straciłam pracę, zostaliśmy z połową naszych dochodów, oraz kredytem hipotecznym na zakupiony dom, do tego oczywiście debet na rachunku bankowym. To był moment, który sprawił, że zaczęliśmy naprawdę poważnie zastanawiać się co dalej, co zrobić w sytuacji w jakiej się znaleźliśmy, jak sobie poradzić.

Po wielogodzinnych dyskusjach z mężem, a także z naszymi synami, wówczas nastolatkami podjęliśmy pewne kroki. Postanowiliśmy, że musimy na pewien czas przeorganizować nasze życie finansowe, aby nie popaść w długi, aby nie trzeba było wyjeżdżać za pracą za granicę, czy brać pierwszą lepszą pracę, aby podreperować budżet. Mieliśmy pewien bufor finansowy, który pozwolił nam na takie decyzje, zabezpieczenie na taką właśnie sytuację.

Jedną z pierwszych rzeczy, którą zrobiliśmy to było pozbycie się debetu na rachunku bankowym, udało się to nam w ciągu paru miesięcy, co przedtem nie potrafiliśmy zrobić przez wiele lat. Zacisnęliśmy pasa, jak to się mówi i do tej pory to, co było niemożliwe stało się widoczne i realne. Ten dla nas jakby nie było „sukces finansowy” zawdzięczaliśmy utracie przeze mnie pracy i utracie połowy dochodów, czyż to nie ironia losu, że gdy masz mniej możesz zrobić więcej!!!

Kolejnymi krokami, które podjęliśmy było obniżenie poziomu życia, czyli skupienie się bardziej na potrzebach niż zachciankach i po prostu mądre wydawanie pieniędzy. Tu pomocny okazał się budżet domowy, do którego podchodziliśmy wiele razy, ale bezskutecznie, tym razem nie poddaliśmy się i efekty przyszły same w krótkim czasie. Zapanowaliśmy nad naszymi dochodami i wydatkami i wszystko zaczęło się powoli pomyślnie układać, a życie wracało do normy.

Inną decyzją było zawieszenie na jakiś czas kieszonkowego naszym synom, przypomnę wówczas nastolatkom. Wiedzieli jak wygląda nasza sytuacja finansowa, bo o tym rozmawialiśmy więc przyjęli to ze zrozumieniem i bez pretensji oczywiście mieli zapewnione wszystkie potrzeby.

Dzisiaj z perspektywy 7 lat mogę powiedzieć, że były to trudny dla nas czas, ale dzięki dobrym decyzją, które podjęliśmy wyszliśmy na prostą i żyje się nam dużo lepiej. Zatem warto podjąć wyzwanie w każdym czasie do czego zachęcam nie poddawaj się i „mów pieniądzom dokąd mają iść zamiast zastanawiać się, gdzie się rozeszły” autor tych słów to eksperta do walki z długami Dawe Ramsey.

Zainteresował Cię ten artykuł?

Share on facebook
Udostępnij na Facebooku
Share on twitter
Udostępnij na Twitterze
Share on linkedin
Udostępnij na Linkdin
Share on pinterest
Udostępnij na Pinterest

Chcesz wiedzieć gdy pojawi się nowy wpis?

Dołącz do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Autor posta:

Dołącz do dyskusji - skomentuj, zapytaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0