Czy rozpakowałeś swój prezent?

 

Jestem  w domu nagle co to, co się dzieje słyszę nieoczekiwane, niespodziewane, głośne wręcz natarczywe pukanie do drzwi. Otwieram, drzwi, a przed nimi stoi ogromny, pięknie zapakowany prezent. Moje zaskoczenie ogromne,  zaczynam się zastanawiać, co się wydarzyło? Czy to na pewno on jest dla mnie, czy ktoś nie pomylił adresu? Ale pod drzwiami  nie ma nikogo więc nie mogę się o nic zapytać.

Wciągam prezent do środka i zastanawiam się czy go rozpakować, czy nie, a może ktoś po niego jeszcze przyjdzie? Wówczas będę rozczarowana, że to była jednak pomyłka, że to nie dla mnie, co robić? Uczono mnie, że prezentów się nie odrzuca, że należy je zawsze rozpakować.

Ryzykuję, otwieram co będzie to będzie, bo przecież wszystko wskazuje na to, że to prezent dla mnie. Jeszcze tylko przez chwilę zastanawiam się czy będę szczęśliwa, zadowolona, ale ciekawość pokonuje wszelką niepewność i zabieram się do rozpakowania niespodzianki.

Prezent jest cudowny, zawiera mnóstwo różnych rzeczy: pięknych, ciekawych, małych, dużych przydatnych teraz, ale i są takie, które zapewne wykorzystam później. Rzeczy, z którymi dziś tak naprawdę nie wiedziałabym co zrobić, dodają tylko atrakcyjności i tajemniczości prezentowi.

Widzę, że nie jest to tylko prezent na dziś, tym bardziej się z niego cieszę, bo będzie przynosił mi radość i wiele korzyści przez wiele dni i mam nadzieję, że długi czas. Będę mogła dzień po dniu, sięgać do otrzymanego prezentu i wydobywać z  jego zawartość to co jest mi potrzebne.

Tak samo Bóg zapukał któregoś dnia do drzwi mojego serca i ofiarował mi prezent – Bożą miłość i zbawienie, a ja biorąc i rozpakowując te prezent, powiedziałam Bogu tak. Wciągnęłam Jego zbawienie do wnętrza i przyjęłam jak wielki prezent, który stał przed drzwiami mojego serca.

Każdego dnia mogę z niego czerpać, brać co jest mi potrzebne, co mi pomaga w życiu, co mnie wzmacnia, wspiera. Ale są też trudne, niezrozumiałe dla mnie części daru, ale prezent bierze się cały, a w odpowiednim momencie przychodzi zrozumienie, czego  ciągle muszę się uczyć.

Zbawienie, to taki prezent, który dał mi za darmo Bóg, który każdego dnia rozpakowuję na nowo, który mnie ciągle zaskakuje, uczy czegoś nowego i motywuje. To najwspanialszy prezent jaki kiedykolwiek otrzymałam i jestem za niego niezmiernie wdzięczna i Ty też go możesz mieć.

Ap. 3,20:    ” Oto stoję u drzwi i kołaczę, jeśli ktoś usłyszy mój głos i otworzy drzwi

                                 wstąpię do niego i będę z nim wieczerzał, o on ze mną”

 

 

Zainteresował Cię ten artykuł?

Share on facebook
Udostępnij na Facebooku
Share on twitter
Udostępnij na Twitterze
Share on linkedin
Udostępnij na Linkdin
Share on pinterest
Udostępnij na Pinterest

Chcesz wiedzieć gdy pojawi się nowy wpis?

Dołącz do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Autor posta:

Dołącz do dyskusji - skomentuj, zapytaj

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

0